Pół roku temu bialska Rada Miasta przyjęła uchwałę o nowych zasadach oddawania śmieci. W dokumencie zabrakło jednak zapisu o frakcji odpadów zmieszanych. Do tej pory nie wiadomo więc, gdzie wyrzucać stare ubrania, rozbite talerze czy styropianowe opakowania.

Mieszkańcy miasta nie wiedzą, co zrobić z odpadami, które nie mogą trafić do żadnego z głównych pojemników. Problematyczne są zwłaszcza tkaniny. Według umowy zawartej z firmą odbierającą odpady należy wrzucać je do pojemników na metale i tworzywa sztuczne bądź do kontenerów na zużytą odzież, które rozmieszczone są na terenie miasta. Nie każdy ma jednak do nich łatwy dostęp.

Gdzie wyrzucać rozbite kubki czy talerze? Według słów Zygmunta Króla, dyrektora Zakładu Zagospodarowania Odpadów, powinny one trafiać do kubłów z popiołem. Jest to jednak rozwiązanie wyłącznie dla właścicieli domów jednorodzinnych. Mieszkańcy bloków, w których nie funkcjonuje zbiórka popiołu, nie mogą wrzucać uszkodzonych naczyń do pojemników, żeby nie zniszczyć linii sortowniczej i rozdrabniarki. Powinni zawozić je do punktu selektywnego zbierania odpadów komunalnych (PSZOK).

„Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie miasta Biała Podlaska” nie przewiduje odbioru odpadów zmieszanych, który jest praktykowany w innych miejscowościach. Jak przyznaje rzecznik Urzędu Miasta Gabriela Kuc-Stefaniuk, w tym roku samorząd nie planuje wprowadzać zmian w dokumencie.

Jerzy Adamski, prezes Bialskiej Spółdzielni Mieszkaniowej „Zgoda” apeluje o wprowadzenie w uchwale zapisów dotyczących frakcji zmieszanej oraz zwolnienia z opłat mieszkańców z najmniejszymi dochodami. Podkreśla też, że wciąż nie uregulowano kwestii odbioru odpadów od rodzin objętych kwarantanną z powodu koronawirusa.