Łukasz Kandora to jeden z bardziej zasłużonych zawodników w dziejach sekcji piłki ręcznej AZS AWF Biała Podlaska. Wokół jego odejścia z AZS przed nadchodzącym sezonem krążyć zaczynają spekulacje. Utniemy spekulacje, a przedstawimy fakty.
Łukasz Kandora pojawił się w Białej dwa lata temu, był to powrót po latach w miejsce gdzie można powiedzieć zaczęła się jego seniorska kariera. Dołączył do drużyny, zaczął trenować dzieci w Olimpii. Kontrakt z klubem był podpisany na 2 lata. – Nasze stanowisko w tej sprawie jest proste. Łukaszowi zakończył się kontrakt. Przedstawiliśmy mu nowy. Bez wątpienia gorszy finansowo. Odmówił. Klub inwestuje w młodych zawodników i na ich bazie chce budować swoją siłę. Łukasz miał być wsparciem w poprzednich sezonach i nauczycielem dla młodzieży. Bez wątpienia był. Wywiązał się z zadania należycie. Nowe warunki finansowe mu nie odpowiadały wiec odszedł z AZS – przedstawia sytuację prezes AZS AWF Mariusz Lichota.
Łukasz wielokrotnie podkreślał, że chciałby grać jak najdłużej. Tak długo jak zdrowie pozwoli i będzie ktoś chętnych by go zatrudnić.
– Ostatnie dwa lata w Białej Podlaskiej wspominam bardzo dobrze. Ile mogłem tyle pomogłem temu zespołowi. Mam swój wiek. Kończy się mi kontrakt. Dostałem dużo gorszą propozycję i w tym momencie nie mogłem od razu podjąć decyzji. Było zapewnienie ze strony klubu, że chcą bym jednak przynajmniej rok grał w AZS, ale nie mogę liczyć na podobne warunki niż miałem. Nie dogadaliśmy się z klubem i nie mam oto pretensji. Mam jednak trochę żalu. Odbyło się to w taki sposób, że za długo to wszystko trwało. Zostałem w takiej sytuacji, że nie mogłem sobie szukać nowego klubu. Póki co zostaję w Białej i realizuje swoją pracę z młodzieżą w UKS Olimpia – zrelacjonował swoje odejście Łukasz Kandora.
Łukasz zagrał w Białej wiele świetnych meczów, czy w pierwszych swoich sezonach, gdy świętował awans na najwyższy szczebel rozgrywek w Polsce, czy wspierał w I ligowej walce, czy też ostatnio gdzie swoje parkietowe doświadczenie nie tylko wykorzystywał w grze, ale i przekazywał młodszym kolegom. Kibice w na pewno zapamiętają go bardzo dobrze, podobnie jak władze klubu i zrobią mu pożegnanie godne jego wkładu dla AZS. Bo niestety czasem chodź by się chciało nic nie może trwać wiecznie.










Jak Frankowski bierze się za rubrykę sportową, kończy się to jak zwykle tragedią
Jak zwykle? Czyli już jakąś rubrykę do tragedii doprowadziłem? Ciekawe, którą twoim zdaniem drogi Franku? Bardzo też chciałbym wiedzieć, w jaki sposób ta tragedia ma zaistnieć? Krytyka świetnie, konstruktywna jeszcze lepiej. A w tej twojej Franku “konstrukcji” brak.