Rozmowa z Cezarym Hince, autorem czterech książek monograficznych o bialskim futbolu.
Ma Pan na koncie cztery książki o bialskiej piłce nożnej. Skąd pomysł na stworzenie tych monografii?
W minionych sześciu latach udało mi się przygotować i wydać cztery książki dotyczące bialskich klubów piłkarskich. Zanim ukazała się pierwsza, czyli ta w 2013 r. o piłkarzach AZS-u, to już od 2009 r. kompletowałem i weryfikowałem informacje o klubie akademickim i bialskim Podlasiu. Pomysł zaś pojawił się, gdy zapoznałem się z nieliczną, ale ciekawą, grupa ogólnopolskich pasjonatów i autorów publikacji o futbolu lokalnym w Polsce. Ponadto sam byłem ciekawy, jak to właściwie było dawno temu z historią klubów w Białej.
Jak dużo pracy i wysiłku kosztowało ich napisanie?
Proces przygotowania rozkładałem zazwyczaj na 2-4 lata kwerendy prasowej i zbierania materiałów. Tym samym sporo spraw odkładałem wtedy na boczny tor. Najintensywniejszy zawsze był etap składania do druku i wielu korekt materiału. Niemniej wspominam ten czas z przyjemnością.
Na pewno niezbędna była też pomoc innych osób?
Oczywiste jest, że bez pomocy, współpracy i dobrej woli ludzkiej, niewiele mógłbym zrobić. Dotarłem do wielu osób związanych z klubami bialskim na przestrzeni od lat 50. ubiegłego wieku do czasów nam współczesnych. To właśnie byli piłkarze, niekiedy trenerzy i działacze, udostępniali fotografie i dzielili się informacjami, na których opierałem pisanie tekstu. Zawsze będę im wdzięczny za pomoc. W zasadzie, gdy dekadę temu zaczynałem pisać, to nie przypuszczałem, że uda mi się spotkać i zaznajomić z tyloma piłkarzami i ludźmi związanymi z bialską piłką.
Z czym jest największy problem przy tworzeniu dzieł?
Według mnie to brak dokumentacji rozgrywek, meczów i działalności klubów z minionych dekad, licząc od lat 70. wstecz, jest problemem w pełnym przedstawieniu klubów.
Co będzie tematem piątej książki? Mamy teraz dobry okres do ślęczenia nad materiałami, może to przyśpieszyć jej wydanie?
Mam pomysł na kolejną publikację, może nawet więcej niż tylko piątą. Przy wydawaniu książki zazwyczaj kieruję się okolicznościami jubileuszu klubu. Tak było w przypadku 60-lecia Podlasia, jak i stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku.
Co Pan sądzi o dzisiejszych problemach Podlasia i przyszłości tej ekipy?
Problemy, jakie dotyczą Podlasia, ciągną się za klubem od bardzo wielu lat. Duże problemy powoduje sytuacja, gdy klub będący stowarzyszeniem sportowym, oparty jest głównie na pomocy i współpracy z magistratem. Wydaje mi się, że w przyszłości klub powinien spróbować znaleźć sponsora, mogącego poważnie uczestniczyć w jego funkcjonowaniu. Ponadto sprawa stadionu miejskiego w mieście dużo znaczy dla najstarszego obecnie klubu w Białej.
Jaki wpływ przerwa w rozgrywkach z powodu koronawirusa będzie miała na naszą regionalną i światową piłkę nożną?
Zważywszy na czas trwania koronawirusa w Polsce, nie sposób przewidzieć losów bieżącego sezonu zarówno w naszej III lidze, jak i w rozgrywkach okręgowych. Są podstawy obawiać się o dalsze wsparcie dla małych klubów przez przedsiębiorców lokalnych, których zapewne dotknie kryzys gospodarczy.
Poza pisaniem o piłce nożnej lubi pan też ją fotografować?
Fotografuję mecze, na których bywam, zazwyczaj w celu gromadzenia zdjęć do prywatnego archiwum. Nie czuję się fotografem, ale jeśli z meczu uda mi się zrobić dwa dobre zdjęcia to jestem zadowolony.
Znamy Cezarego Hince z jego książek, zdjęć. Widujemy na stadionach regularnie. A co Pan porabia na co dzień czym się pasjonuje poza piłką nożną.
– Mieszkam w Białej od urodzenia, a moja rodzina ze strony ojca zamieszkuje tutaj od 90 lat. Na co dzień pracuję, jako szeregowy pracownik samorządu województwa lubelskiego. Interesuje mnie szeroko rozumiana historia Białej z ubiegłego wieku, dobre i ciekawe filmy oraz książki biograficzne. Jestem zwyczajną osobą bardzo lubiącą miasto, w którym mieszka.
W jaki sposób można nabyć Pana książki?–
Moje książki wydaję samodzielnie, niezależnie od instytucji i klubów. Dostępne do zakupu są tylko dwie ostatnie pozycje – u mnie osobiście. Polecam i zachęcam, nakład bowiem bliski jest wyczerpania.










Dzięki za wywiad z naprawdę interesującym człowiekiem, który wie chyba (z tym, że to chyba jest niepotrzebne) wszystko o historii futbolu w naszym regionie. Prawdziwy pasjonat który (gdyby nie Maja 🙂 pewnikiem ożeniłby się ze swoją drugą miłością. Pozdrawiam Czarku i czekam na dalszą Twoją twórczość.
Bardzo się cieszę że są w Polsce pasjonaci historii lokalnego futbolu. Mam wszystkie książki Pana Czarka i czekam na wydanie kolejnej. pozdrawiam Robert Krawczyński z Legnicy
Już przestańcie bo Pan Cezary w piórka obrośnie i zostanie jakimś celebrytą. Sam fakt, że mu się chciało pisać te książki zasługuje na pochwałę, resztę pominę milczeniem by piórek nie przybyło, sodówka się ustała i takie tam. Panie Cezary do roboty czas na kolejne książki. Np. historia bialskich klubów młodzieżowych
Ma pan sporo racji p. Paracelsus. W Białej nie sposób być celebryta i zadufancem. O piłce młodzieżowej za trudno pisać nie śledząc przebiegu tych rozgrywek, ale tematów/klubów do opisania to jest jeszcze trochę.