Spotkanie z Danutą Koszołko, energiczną artystką, przyciągnęło do bialskiej galerii szerokie grono publiczności. Nie zabrakło znanych postaci, takich jak Barbara Bursztynowicz i Daria Galant.
W galerii „Cztery Pokoje” odbył się wczoraj (20 lipca) wieczór autorski Danuty Koszołko zatytułowany „Jestem”.
Artystka maluje od przeszło 50 lat, a od 2 lat pisze wiersze. Przelewa swoje emocje na płótno. Preferuje przekaz w skrócie, w pigułce. Wiersze pisze ręcznie na kolorowych kartonikach. Stara się przekazywać całą swoją pozytywną energię i ciepło. Forma tomiku poetki jest nietuzinkowa, gdyż nie jest wydrukowany. Artystka nie tworzy obrazu do wiersza, ani wiersza do obrazu. Są to dla niej dwie odrębne rzeczy. Nie uważa też, że któraś z form jest jej bliższa. Obie stawia na równi, zarówno malarstwo jak i pisanie wierszy.
W galerii podczas spotkania można było obejrzeć prace Danuty Koszołko oraz posłuchać wierszy artystki m.in. tj. „Jestem”, „Tu i teraz” oraz „Jesteś kobietą”. W trakcie wieczorku poetyckiego najbliżsi twórczyni czytali jej autorskie wiersze. Zebrani mogli się wsłuchać we wspaniałą recytację. Jako pierwsza na środek wyszła Grażyna Czech, właścicielka ArtStylu, bliska przyjaciółka poetki. Zaraz po niej przed słuchaczy wyszedł Adam Korszun, bialski malarz. Następnie kilka wierszy wyrecytowała Barbara Bursztynowicz, aktorka filmowa i teatralna. Nie zabrakło również recytacji, którą wykonała Daria Galant, powieściopisarka, poetka i reżyserka.
– W poezji Danusi cenne jest dla mnie to, że forma poetycka wysuwa się ponad autorkę. Poezja może funkcjonować. Nie znając artystki osobiście, jako Danuty Koszołko, czytając jej utwory, poznaje się ją jako poetę. Nie trzeba jej znać, żeby zacząć odczuwać to co ma do powiedzenia i jaki ma przekaz. To jest już taka bardzo wysoka forma dotarcia do swojego odbiorcy – przyznaje Galant.
Podczas spotkania nie zabrakło oczywiście pytań do autorki. Uczestnicy chcieli dowiedzieć się jak najwięcej, by zrozumieć co liryczka czuje, kiedy tworzy. Co jest jej inspiracją, a przede wszystkim jak to jest z kolorami, które widnieją i niejednokrotnie jeden z nich przeważa na obrazie. – Na moich obrazach są przedstawione różne okresy w zależności od tego, na jaki kolor mam zapotrzebowanie w swoim życiu. Każdy kolor ma inne wibracje, inną energię niesie ze sobą. W zależności od tego jakiej energii mi brakuje albo jakiej mam za dużo, bo to i tak i tak działa – podkreśla Koszołko.
– Jak napełnię się jakimiś emocjami, kiedy już się przelał ten dzban, ta szklanka, butelka, to muszę to wyrzucić. Podobnie mam z wierszami. To są po prostu nagromadzone emocje. Nasiąkam emocjami z zewnątrz, nie swoimi, a osób, które są w pobliżu mnie, w kontakcie ze mną. Odbieram te emocje i nasiąkam jak gąbka. Muszę się tych emocji pozbyć, żeby dalej funkcjonować. Oczyścić się – dodaje artystka.
Autorkę jako twórcę wrażliwego, jak sama mówi, dotyka generalnie człowiek. Wpływa na nią samą, jak zarówno na sztukę, którą tworzy. – Moje prace to jest człowiek. Spotykam się z człowiekiem, słucham, czytam go jak książkę. Czasami przechodzę przez taką zasłonę, docieram głębiej, gdzieś tam staram się dotrzeć do serca i duszy. Jak dotrę i jest tam harmonia, to po prostu ten człowiek jest w moim sercu i czuwa, a jeżeli dotrę i coś tam się dzieje to przekazuje to dalej – tłumaczy twórczyni.
Pod koniec spotkania Robert Staniszewski, właściciel galerii, wręczył artystce kwiaty. Nie zabrakło ciepłych słów, wzruszeń oraz poczęstunku dla gości.
Prace Danuty Koszołko można obejrzeć w Miejskiej Bibliotece Publicznej nr 6 przy ul. Orzechowej 34.
Organizatorami spotkania byli Robert i Małgorzata Staniszewscy, właściciele galerii „Cztery Pokoje”.














































Obrazy Pani Koszołko są bardzo ciekawe, polecam osobiście. Jest w nich coś z lat 30.