Przed Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Białej Podlaskiej wybrzmiał dziś mocny sprzeciw wobec nowych zasad finansowania świadczeń medycznych. Podczas konferencji prasowej dyrektor szpitala Artur Kozioł, lekarz ginekolog Barbara Barszczewska, przewodniczący rady społecznej szpitala Dariusz Litwiniuk oraz były poseł PiS Marcin Duszek alarmowali, że decyzje NFZ, za którymi stoi polityka rządu, mogą bardzo szybko odbić się na pacjentach z Białej Podlaskiej i całego regionu.
W centrum krytyki znalazły się zmiany dotyczące rozliczania świadczeń, które – jak podkreślano – w praktyce mogą oznaczać powrót ograniczeń w dostępie do diagnostyki i porad specjalistycznych. Uczestnicy konferencji nie mieli wątpliwości, że skutkiem tych decyzji będą dłuższe kolejki, mniejsza liczba wykonywanych badań i utrudniony dostęp do leczenia.
Jako pierwszy głos zabrał dyrektor szpitala Artur Kozioł. Mówił wprost, że decyzje NFZ są bardzo niekorzystne dla placówek i pacjentów, bo uderzają w możliwość wykonywania kosztownej, ale niezbędnej diagnostyki. Chodzi między innymi o tomografię komputerową, rezonans magnetyczny, gastroskopię czy kolonoskopię. Jak zaznaczał, dla mieszkańców regionu nie są to żadne dodatkowe świadczenia, lecz podstawowe badania, od których często zależy szybkie wykrycie choroby i rozpoczęcie leczenia.
Dyrektor szpitala wskazywał, że nowe zasady finansowania mogą doprowadzić do sytuacji, w której placówki będą zmuszone ograniczać liczbę przyjmowanych pacjentów, bo wykonywanie świadczeń ponad wyznaczone limity stanie się zwyczajnie nieopłacalne. W jego ocenie to klasyczne przerzucanie problemów finansowych systemu ochrony zdrowia na szpitale, lekarzy i przede wszystkim pacjentów. Padły również bardzo mocne słowa o tym, że skutki tych decyzji mogą oznaczać realne zmniejszenie liczby osób przyjmowanych do poradni specjalistycznych.
Barbara Barszczewska, lekarz ginekolog, zwracała uwagę, że za urzędniczymi decyzjami kryją się konkretne ludzkie historie. Podkreślała, że diagnostyka obrazowa oraz specjalistyczne badania nie są dziś luksusem, ale podstawą nowoczesnej medycyny. Jej zdaniem ograniczanie dostępu do takich świadczeń to uderzenie w profilaktykę, wczesne wykrywanie chorób oraz bezpieczeństwo pacjentów.
Mówiła również o ogromnym absurdzie całej sytuacji. Z jednej strony pacjent słyszy, że należy badać się szybciej, regularnie korzystać z profilaktyki i nie lekceważyć pierwszych objawów. Z drugiej strony system finansowania tworzony przez NFZ i akceptowany przez rząd sprawia, że dostęp do tych badań może być coraz trudniejszy. W ocenie lekarz takie decyzje są niebezpieczne, bo opóźniają rozpoznanie chorób i mogą prowadzić do sytuacji, w których pacjent trafia do leczenia zbyt późno.
Bardzo stanowczo wypowiadał się także Dariusz Litwiniuk, przewodniczący rady społecznej szpitala. Zwracał uwagę, że rząd z jednej strony mówi o trosce o zdrowie Polaków, a z drugiej dopuszcza rozwiązania, które mogą ograniczać dostęp do diagnostyki i leczenia. Podkreślał, że mieszkańcy regionu nie interesują się sporami kompetencyjnymi między ministerstwem, NFZ i politykami w Warszawie. Dla nich liczy się jedno – czy będą mogli dostać się na badanie i czy pomoc nadejdzie na czas.
Litwiniuk wskazywał również, że bialski szpital w ostatnich latach był rozwijany, doposażany i przygotowywany do świadczenia usług na wysokim poziomie. Tym bardziej niezrozumiałe – jak oceniał – są decyzje, które mogą sprawić, że nowoczesny sprzęt i możliwości placówki nie będą wykorzystywane w takim zakresie, w jakim powinny. Jego zdaniem uderza to nie tylko w sam szpital, ale przede wszystkim w mieszkańców południowego Podlasia.
Marcin Duszek były poseł PiS przekonywał, że to rząd ponosi pełną odpowiedzialność za kierunek zmian w ochronie zdrowia, a NFZ jedynie realizuje politykę, której skutki odczują zwykli ludzie. W jego ocenie obecna władza zamiast wzmacniać szpitale regionalne i poprawiać dostęp do świadczeń, doprowadza do ich osłabiania.
Duszek mówił, że mieszkańcy regionu mają prawo czuć się oszukani, jeśli słyszą o poprawie jakości ochrony zdrowia, a jednocześnie dowiadują się, że dostęp do podstawowych badań będzie trudniejszy. Według niego takie decyzje są ciosem wymierzonym w pacjentów i pokazują, że koszty złego zarządzania systemem mają ponosić ci, którzy potrzebują pomocy medycznej.
Cała konferencja miała jeden wspólny przekaz: decyzje NFZ i polityka rządu mogą doprowadzić do pogorszenia sytuacji pacjentów w Białej Podlaskiej i regionie. Nie chodzi tu o spór polityczny dla samego sporu, ale o bardzo konkretne skutki – mniej badań, dłuższe kolejki, trudniejszy dostęp do specjalistów i większe ryzyko, że choroby będą wykrywane za późno.
W mocnych słowach wybrzmiał też zarzut, że państwo zamiast wspierać szpitale i lekarzy, przerzuca na nich ciężar kryzysu finansowego w ochronie zdrowia. A kiedy rachunek staje się zbyt wysoki, płaci za niego pacjent – swoim czasem, stresem, a nierzadko także zdrowiem.
Dla mieszkańców Białej Podlaskiej i okolic to może być sygnał alarmowy. Jeśli te zmiany rzeczywiście przełożą się na ograniczenie liczby świadczeń, skutki będą odczuwalne bardzo szybko. Wtedy polityczne deklaracje przestaną mieć znaczenie, a najważniejsze stanie się jedno pytanie: kto weźmie odpowiedzialność za pacjentów pozostawionych w coraz dłuższych kolejkach?










Bądź pierwszym który zostawi komentarz.