Rozmowa z pochodzącą z Terespola biegaczką długodystansową Izabelą Paszkiewicz (panieńskie Trzaskalska). 

Pani Izabelo znaliśmy Panią pod nazwiskiem Trzaskalska od jakiegoś czasu wśród czołowych miejsc na imprezach w biegach długodystansowych pojawia się Izabela Paszkiewicz. Skąd ta zmiana?

Wyszłam za mąż i teraz widnieje pod nazwiskiem Paszkiewicz. Sama się jeszcze nie mogę przyzwyczaić, a minęło już ponad 8 miesięcy.

Zapowiada się wyjątkowo trudny sezon dla biegaczy? Ledwo się rozpoczął, a już zawody zostały zawieszone.

Sezon dla biegaczy jest ciężki. Zawody zostały odwołane i nie wiadomo kiedy będzie można wystartować.
Mi się udało w tym roku wystartować i nabiegać rekord życiowy na dystansie półmaratonu.

Jakie ma Pani plany sportowe na ten rok? Oczywiście te planowane i te już zweryfikowane przez koronawirus?

Na tą chwilę nie mam żadnych planów startowych. Czas pokaże jak się sytuacja rozwinie.

Jak sobie Pani radzi z treningami i brakiem zawodów podczas narodowej kwarantanny?

Z treningami jest ciężko. Byłam dwa tygodnie na kwarantannie, gdyż wróciłam ze zgrupowania z USA.
Miałam bieżnie elektryczna ale przyznam się, że nie polubiłyśmy się. Lekkie rozruchy codziennie robiłam 6-8 km. Motywacji jako takiej na razie nie ma. Wczoraj zrobiłam pierwszy trening na świeżym powietrzu.
Nie było to nic wielkiego. Patrząc na obostrzenia uciekam na pustkowie. Na razie i nie wiem jak będą wyglądały moje treningi. Nawet nie konsultowałam to z trenerem. Nadszedł czas pandemii, nowego koronawirusa, cele sportowe wielu z Nas, życie, treningi z dnia na dzień zmieniły się diametralnie.

Uprawianie sportu indywidualnego różni się znacznie od gier zespołowych. To przede wszystkim inny rodzaj treningów i startów. Można mieszkać w Terespolu sławić to miasto, a być zawodniczką UMCS Lublin?

Jestem troszeczkę “porozrzucana” mieszkam w Terespolu, pracuje w Poznaniu, a od 2007 reprezentuje klub AZS UMCS Lublin.

Jak popytałem kilka osób z branży o Panią wszyscy podkreślali – Izabela to tytan pracy! Jak by się Pani do tego odniosła?

Jestem tytanem pracy? Nie wiem. Trzeba Trenera o to zapytać…ale nie ukrywam – im cięższej trenuje to mam większą pewność siebie.