Pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 zwanego też COVID-19, oraz obowiązujący w Polsce stan epidemii sprawiły, że życie każdego człowieka diametralnie się zmieniło. Towarzyszy nam nie tylko lęk o nasze zdrowie, ale także o to co będzie dalej z naszą pracą, nauką czy normalnym funkcjonowaniem. Mija już prawie rok odkąd obecnej sytuacji nie da się nazwać normalnością. Można powiedzieć, że zostaliśmy więźniami we własnych domach.
Autor: Klaudia, studentka socjologii
W środę 4 marca 2020r. zostaliśmy poinformowani o pierwszym w Polsce przypadku zakażenia koronawirusem. Od tamtego momentu nasze życie zmieniło się niewyobrażalnie. Nikt z nas nie spodziewał się, że sytuacja ta potrwa tak długo. Wielu ludzi zostało bezrobotnych, dzieci i młodzież nie potrafią poradzić sobie ze zdalną nauka, a starsi ludzie boją się o swoje życie. Dla większości społeczeństwa przerażająca jest radykalna zmiana trybu ich życia. Po rozmowie z samotną matką, która ma na utrzymaniu dwoje dzieci w wieku szkolnym zakręciła mi się łza w oku. Kobieta sama zajmuje się dziećmi. Kiedy pozamykano szkoły i nauka przeszła w tryb zdalny Pani Ania musiała na jakiś czas zrezygnować z pracy, aby zostać z dziećmi w domu. Nie otrzymała ona żadnej pomocy ze strony państwa. Skazana sama na siebie ledwo wiązała koniec z końcem ponieważ nie miała przy sobie kogoś kto mógłby jej pomóc. „Kiedy z dnia na dzień zamknęli szkoły, byłam przerażona. Bałam się o to jak poradzę sobie sama z dwójką dzieci, którym jednocześnie trzeba pomóc w nauce. W pracy musiałam wziąć urlop. Nie mieliśmy nawet dwóch komputerów, a dzieci w tym samym czasie musiały być na zajęciach. Sytuacja była naprawdę ciężka. Pieniądze których i tak nie było zbyt wiele musiałam wydać na nowy sprzęt, żeby moje dzieci nie miały zaległości w nauce. Na początku bardzo ciężko było utrzymać ośmiolatka i dziewięciolatka kilka godzin dziennie przy komputerze i pilnować tego żeby skupili się na nauce. Jednak mam nadzieję, że już nie długo wszystko wróci do normy.” – mówi Pani Ania.
Epidemia wzbudziła też strach u osób starszych. Schorowani ludzie boją się jeszcze bardziej, a medialna nagonka wcale tego nie polepsza. Udało mi porozmawiać się z kilkoma osobami w wieku 60+. Pomimo tego, że wypowiedzi były różne, to wszystkie prowadziły do jednego wniosku: seniorzy boją się że nie przeżyją pandemii. Przytaczając słowa siedemdziesięcio-letniego Pana Jana: „ W swoim życiu przeżyłem wiele, ale to co teraz się dzieję nie mieści mi się w głowie. Mój stan zdrowia nie jest idealny. Na stare lata dorobiłem się już astmy i kilku innych dolegliwości. Na uwadze mam też swoją żonę. Oboje jesteśmy w takim wieku, że byle przeziębienie może nas zabić. Pomimo tego staramy się funkcjonować na tyle normalnie na ile możemy. Oczywiście bardziej niż wcześniej uważamy na siebie. Staramy się nie wychodzić niepotrzebnie z domu. Z zakupami pomagają nam dzieci, a w zamian za to my pomagamy dzieciom przy wnukach. Niestety jakoś trzeba sobie radzić w czasach w których przyszło nam teraz żyć.” Podobnego zdania jest Pani Danuta, która niestety na co dzień musi radzić sobie sama. „ Czasami już sama zaczynam wątpić w tą sytuacje, co nie zmienia faktu, że tak jak wszyscy staram się na siebie uważać. Niestety nie mam nikogo, kto mógłby mi pomóc. Dzieci porozjeżdżały się do dużych miast i tam pracują. Boją się o moje zdrowie dlatego bardzo rzadko mnie odwiedzają. Kilka razy pomógł mi miejscowy wolontariat, zrobili mi zakupy, wynieśli śmieci. Jestem bardzo wdzięczna tym dzieciakom, że starają się pomóc nam, seniorom.”
Młodzież ma podzielone zdanie na temat obecnej sytuacji. Jedni cieszą się z tego że nie muszą chodzić do szkoły, drudzy narzekają na brak jakichkolwiek możliwości rozrywki. Reprezentant szkoły podstawowej 8letni Igor mówi: „Na początku cieszyłem się że nie będę musiał chodzić do szkoły, ale teraz brakuje mi kolegów, wszystko trzeba robić w domu. Nie mogę chodzić na treningi piłki nożnej, ani pobawić się z innymi dziećmi. Bardzo mi się już nudzi. Chciałbym wrócić już do szkoły i do normalnych zajęć poza nią. Tęsknie za moimi przyjaciółmi i za moją Panią. Szkoła jest jednak fajna.”
Grupa nastolatków widzi dużo plusów pandemii, ale też i minusy. Nie zdając sobie sprawy z późniejszych zaległości cieszą się nie muszą chodzić do szkoły. Zajęcia online nie sprawiają im problemu ponieważ nie skupiają na nich tak dużej uwagi. Cieszą się z dobrych ocen, które dostają. Mają bardzo dużo wolnego czasu, którego niestety nie mogą wykorzystać tak jakby chcieli. Pozamykane cluby, bary, restauracje oraz inne miejsca rozrywki sprawiają, że nie mogą przeżyć swojej młodości tak jakby chcieli. Denerwują się faktem, że nie mogą wyjechać na wymarzone ferie czy wakacje. Ciężko im znaleźć dorywczą prace. Bardzo często po prostu złoszcząc się na to wszystko nie stosują się do obostrzeżeń i omijając je próbują sobie poradzić. „ Zajęcia online wcale nie są takie złe. Po zrobieniu wszystkich zadań mamy dużo wolnego czasu dla siebie, ale niestety nie ma jak go spożytkować. Mając 18 lat potrzebujemy spotkań ze znajomymi, wyjścia do clubu czy do baru. Jesteśmy młodzi więc chcemy to wykorzystać. Oczywiście rozumiemy powagę sytuacji, ale pewnych rzeczy nie da się zrozumieć. Nas zamykają w domach, a supermarkety w których dzienne przewija się setki osób dalej funkcjonują. Bary w których naprawdę jest dbałość o każdego klienta i reżim sanitarny zostały zamknięte. Spotykamy się na domówkach, wychodzimy na spacery, ale to nie to samo. Zostaliśmy zamknięci w klatce z której nie wiadomo kiedy wyjdziemy.”- Iza.
Jak widać Polacy sceptycznie nastawieni są do Pandemii. Jedni wierzą i rozumieją, że tak trzeba. Drudzy złoszczą się, że to niesprawiedliwe. Obie strony mają rację. Wielu ludzi straciło prace, wiele umarło z powodu przełożonych operacji, lub braku miejsca w szpitalu. Świat zaczął kręcić się wokół wirusa, o którym tak naprawdę mało co wiemy. Zostaliśmy uwięzieni w domach. Tracąc jakąś część swojego życia. Pozostało nam tylko czekać aż coś ruszy do przodu i będziemy mogli wrócić do normalnego życia.










Bądź pierwszym który zostawi komentarz.